Galerie
Wakacyjny wyjazd do Zakopanego

Na początku sierpnia uczniowie PSP w Sycynie odbyli wspaniałą trzydniową wycieczkę do Zakopanego. Jej koszty w całości pokryło Stowarzyszenie Oświatowe Sycyna, za co uczestnicy wycieczki (37 dzieci) serdecznie dziękują prezesowi stowarzyszenia prof. Henrykowi Bednarczykowi. Gdyby nie ten fakt, większość dzieci z pewnością nie miałaby możliwości wzięcia w niej udziału i całe wakacje spędziłaby w domu. Była to nagroda dla uczniów osiągających wysokie wyniki w nauce, odnoszących sukcesy w konkursach i zawodach sportowych oraz aktywnie uczestniczących w życiu szkoły i zajęciach pracowni komputerowej.

W drodze do Zakopanego zahaczyliśmy o Kraków. Zwiedziliśmy Wawel, a następnie, jeżdżąc kolejką i słuchając opowieści przewodnika, Stare Miasto - a tu między innymi: Sukiennice, Kościół Mariacki, Barbakan, Bramę Floriańską, Uniwersytet Jagielloński. Do Zakopanego dotarliśmy późnym popołudniem i wybraliśmy się na spacer wzdłuż głównej ulicy miasta ? Krupówki. Do bazy noclegowej w Bustryku dotarliśmy późnym wieczorem. Wieś ta sąsiaduje z najwyżej położoną nad poziomem morza w Polsce miejscowością Ząb, przez którą też przejeżdżaliśmy.


Cały następny dzień zajęła nam wyprawa nad największe górskie jezioro w Polsce - Morskie Oko. Pokonaliśmy wówczas pieszo około 25 kilometrów. Brawa dla tych, którzy mimo wielkiego zmęczenia, nie zrezygnowali z wyprawy i dotarli do celu. Po drodze podziwialiśmy piękne widoki oraz wodospad Wodogrzmoty Mickiewicza, a spragnieni mogli pokrzepić się zimną, źródlaną wodą z górskich strumieni. Zobaczyliśmy też, jakich zniszczeń w przyrodzie dokonała szalejąca tam kilka lat temu burza. Idąc i będąc już nad jeziorem widzieliśmy grzbiety wznoszących się szczytów, między innymi najwyższy szczyt Polski - Rysy, Mięguszowiecki Szczyt Wielki (2438 m), Cubryna (2376 m), czy Żabi Mnich (2146 m). Chociaż wyprawa była bardzo męcząca, to jednak wszystkim starczyło sił na wieczorne góralskie ognisko z pieczeniem kiełbasek i tańcami.


Trzeciego dnia wędrówkę zaczęliśmy od skoczni narciarskich w Zakopanem. Mieliśmy wówczas okazję podziwiać trenujących tam zawodników. Niestety Adama Małysza wśród nich wtedy nie było, ale i tak cieszyliśmy się, że możemy oglądać skoki narciarskie na żywo. Spod skoczni udaliśmy się do Doliny Strążysk. Dawniej był to popularny teren wypasowy dla owiec, stąd nazwa doliny (od góralskiego słowa "strąga" - zagroda dla wypasanych owiec). Przez dolinę wiedzie szlak na Giewont, szczyt ten doskonale widzieliśmy i mieliśmy wrażenie, że jesteśmy bardzo blisko niego, chociaż znajdowaliśmy się 600 m poniżej jego wierzchołka, co zrobiło na nas niemałe wrażenie. Wzdłuż szlaku płynie Strążyski Potok, miejscami tworzą się na nim piękne kaskady. W dolinie rośnie jeden z najpiękniejszych w Tatrach płatów naturalnego lasu świerkowo-jodłowo-bukowego.


Wyżej uwagę naszą przykuły dolomitowe igły Trzech Kominów, niegdyś modny teren wspinaczki. Idąc podziwialiśmy piękno górskiej przyrody, co w połączeniu z opowieściami przewodnika tworzyło niepowtarzalny nastrój, często dało się słyszeć okrzyki zdziwienia i zachwytu. Tak dotarliśmy do celu - wodospadu Siklawica, który ma 27 m wysokości. Jego rozbryzgujące się wody ochłodziły nas nieco i dodały sił do dalszej wędrówki. Schodząc w dół zatrzymaliśmy się na polanie w miejscu rozgałęzienia doliny. Znajduje się tu góralski bufet oferujący turystom napoje i pyszne ciastka. Do Zakopanego zeszliśmy Doliną Białego, gdzie znajduje się rezerwat ścisły, m.in. z myślą o głuszcach i cietrzewiach. Zbocza doliny porośnięte są lasem bukowo?jodłowym, licznie występuje też jawor, a jego górną granicę zdobią skupiska limb.


Do miasta dotarliśmy drogą pod reglami. Zmierzając w kierunku stacji kolejki na Gubałówkę, szliśmy ulicą Kasprusie, przy której kiedyś mieszkał słynny przewodnik tatrzański Klimek Bachleda oraz kompozytor i pianista Karol Szymanowski (willa "Atma"). Kolejką linowo-terenową wjechaliśmy na Gubałówkę, skąd podziwialiśmy panoramę Tatr oraz położone u stóp wzgórza Zakopane. I to był ostatni etap naszej wycieczki. Dostarczyła nam ona niezapomnianych wrażeń i wzbogaciła naszą wiedzę na temat gór, być może w niektórych rozbudziła zainteresowania krajoznawcze i przyrodnicze. Chętnie wybralibyśmy się na kolejną za rok.

 

 

 

 

Wróć do poprzedniej strony
DevilArt - strony internetowe , jesteś naszym: 567676 gościem.